Czy tęczowy marketing jest ryzykowny?

Czy tęczowy marketing jest ryzykowny?


Ostatnio w debacie publicznej wciąż przewija się temat społeczności LGBT. Wiele firm wyraża solidarność z tymi środowiskami, ale czy jest to dobra strategia pozyskiwania klientów w Polsce?

Nie tak dawno nagłośniona została sprawa pracownika IKEI, którego zwolniono z powodu afiszowania się ze swoją niechęcią wobec osób homoseksualnych. Pracownik założył sprawę w sądzie, uważając, że stracił pracę za wyrażanie swoich poglądów, co z punktu widzenia konstytucji jest pogwałceniem prawa. Zdarzenie to silnie wstrząsnęło opinią publiczną, jako że osoba zwolniona powoływała się na Pismo Święte w swojej krytyce. Oburzone środowiska prawicowe nawoływały Polaków do bojkotu firmy IKEA. Przykład ten zdaje się być przestrogą dla wszystkich marek, które chciałyby popierać społeczność LGBT. Ale czy jest nią w istocie?

 

 

Tęczowy marketing w Polsce i za granicą

 

Wiele innych zagranicznych marek również wyraża swoją solidarność ze społecznością LGBT. Wśród największych graczy nie kryją się ze swoimi sympatiami Netflix, Google, Levis czy Coca-Cola. W Polsce tęczowy marketing stosują takie firmy jak Empik, Mazurkas Travel czy PLL LOT. W większych miastach można natknąć się na teatry, muzea, kina, lokale i sklepy, które jawnie wyrażają swoje poparcie dla eventów promujących postulaty LGBT, takich jak chociażby Parada Równości. Najlepiej prosperujące marki nie obawiają się słów krytyki pod swoim adresem.

 

 

Czy można narazić się na bojkot?

 

Jeśli opierać się na statystykach sprzedażowych, Polacy nie są raczej skłonni do bojkotów. IKEA nie odnotowała żadnych zauważalnych strat po streszczonym wyżej incydencie. Trudno też raczej oczekiwać, że obrońcy dwupłciowego modelu rodziny przestaną korzystać z wyszukiwarki Google, produktów Microsoftu czy kart kredytowych. Doświadczenie uczy, że nawoływania do bojkotów robią tylko medialny szum, ale nie znajdują echa w praktyce konsumpcyjnej obywateli. Tęczowy marketing raczej nie pociąga więc za sobą ryzyka sprzedażowego, za to może trafiać do przedstawicieli środowisk LGBT oraz osób, które się z nimi solidaryzują.

 

Mimo że znaczna część polskiego społeczeństwa jest bardzo konserwatywna i niechętnie usposobiona wobec reform społecznych spod znaku LGBT, to jednak zjawisko, które określiliśmy mianem tęczowego marketingu, generuje raczej korzyści niż straty. Tych ostatnich przynajmniej żadna marka popierająca LGBT nie odnotowała.

 

Copyrights by Postaw na markę - Brandinger